, Mały Staw 

Mały Staw

Oglądasz wiadomości wyszukane dla frazy: Mały Staw




Temat: rap


ja ciebie bardzo lubie globus, ale juz ci chyba pisalem, ze jakis dziwny


jestes :P

....przynajmniej jestem inny od reszty...;)


 jak mozna majac do wyboru ocean paplac sie w malym stawie ? :D


....bo ja sobie pływałem w oceanie dawno temu.....a zabrnąłem na mały staw i
teraz się paplam i w tym i w tym...pasuje..:)

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku





Temat: Zabytkowy pałacyk sprzedam
Zespół pałacowo-parkowy wpisany do rejestru zabytków, z przełomu 19-20
wieku.
Eklektyzm. Palac znajduje sie w północnej części wsi, pomiędzy podjazdem, a
kolistym gazonem i parkiem,
oddzielony od podworza gospodarczego,do ktorego przylega. Budowla murowana z
cegly, otynkowana , dach kryty blachą. Kubatura budynku -4.900.5 m3
Powierzchnia zabudowy -466,8 m2,dlugość budynku -32,90 mb,Szerokość
budynku -12,90 mb
Ilość kondygnacji - dwie + poddasze czesciowo uzytkowe.Gotowy zatwierdzony
przez konserwatora zabytków projekt na hotel/rekreację.
Konstrukcja budynku - fundamenty i ściany z cegly pelnej,stropy odcinkowe na
przyziemiu, drewniane pozostalych kontygnacjach po części wsparte na
poprzecznych ścianach ryglowanych wysokiego parteru.
Wyposażenie budynku - instalacja elektryczna, wod-kan, c.o. wraz z kotlownią
Park - ksztalt prostokata o zaokrąglonych górnych rogach ma powierzchnię
okolo
3 ha. od polnocy znajduje sie polana, otoczona pasem starodrzewia. Dalej
mały staw, nad jego brzegiem rosnie olsza,wierzba,wiaz i topola.
Pojednycze okazy egzotycznych drzew: cyprysnik,jedlica, berberys,sumak,
tamaryszek,pigwowiec. Miejscowość położona w pasie nadmorskim okolo 20 km od
Koszalina, przy bocznej drodze do Gąsek. Łączy sie z drogą
Koszalin-Kolobrzeg.
Do plaży jest 3 km.
Palacyk jest otoczony 7ha, ziemia przylegającej do rzeczki o nazwie
Czerwona, wplywajacej do morza.
Cena 1.200.000, - /jeden milion dwieście tysięcy PLN
Kontakt
Andrzej Grzesiak
tel kom 0-604368660
makri@makripol.pl
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku





Temat: 16 czy 32 ?

Użytkownik "Morito"


W Photoshopie 7.0 lepiej jest pracować w 16 czy 32 bitowym kolorze?


-----------------
Lepiej jest pływać kajakiem, czy Queen Elizabeth?
pierwsze, co się nasuwa na myśl, to Queen - ale jak akwen, to mały staw...?

Pozdrawiam
Darek

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Czy w Delphi 3 mozna tworzyc serwisy NT ?


| Najlepiej załatw sobie unita z Delphi5 Prof. o nazwie SvcMgr.pas i
popatrz
| jak to zrobili inni.

A tak z ciekawosci jeszcze spytam - jaki jest poziom trudnosci
tworzenia aplikacji typu service ?


Przecież to tylko program jak każdy inny, zatem service w stylu
Beep ... Beep, "Hello World" to kwestia kilku minut. Tak jak to
program. Tylko, że service ze względu na swój sposób
działania, komunikowanie z systemem (Service Control Manager -
SCM) ma pewną strukturę, pewne wywołania API muszą mieć
miejsce. Ma jakby ustalony szkielet.
   Podsumowując service to też tylko program, a program jest
skomplikowany czy nie to zależy od tego, co ma robić, a nie
od tego, czy jest service'm czy nie.


Chcialbym wiedziec, czy to
nie jest moze jakis przyslowiowy skok na gleboką wode :)


Głęboka woda ?. To pojęcie względne.
Jeśli pisania "programu" nie sprawia Ci trudności to wystarczy, że
trochę poczytasz i zrozumiesz mechanizm działania service. Jeśli
korzystasz z TService z Delphi to jeszcze mniej roboty będziesz miał.
   Dla jednych mała kałuża to już głęboka woda, dla innych Hańcza
to zaledwie mały staw ;-). Ale i tak service dla tych pierwszych to
wcale nie głęboka woda.

Pozdrawiam.

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: jak bilu stworzyl W98


On Fri, 2 Apr 1999, Adams wrote:
| Za siedmima górami, za siedmioma rzekami, za siedmima dolinami zyla
| sobie w palacyku
| ksiezniczka. Ktoregos pogodnego ranka wychodzi na balkon przeciaga nie i
| mowi:
| -Qrwa jak ja mam wszedzie daleko

Za zielonym morzem, za zielonym lasem, za zielona laka, za zielona rzeczka
na zielonej polance w zielonym domku na zielonym stoleczku siedzi sobie
czerwony krasnoludek i tak sobie mysli :
- Ja chyba qna  do tej bajki nie pasuje !!


Dzieci w szkole opisuja hipotetyczny obrazek. Kazde z dzieci cos od
siebie dodaje. Zanim przyszla kolej na Jasia obrazek przedstawia co
nastepuje: las, sroga zima, drzewa pokryte sniegiem, polana w srodku lasu,
na tej polance maly staw, staw jest zamarzniety. Wstaje Jasiu:
- A na tym stawie pierdola sie dwa wilki.
- Jasiu !!! TAK NIE MOZNA - mowi pani nauczycielka zaskoczona
- Tak prosze pani, bo sie na lodzie lapy slizgaja:-(

Willy

ps. Include bez sensu wiem, ale juz tyle include'ow bez sensu na tej
grupie widzialem ze jeden wiecej nie zaszkodzi :-))

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: lanos i duzy problem z otwarciem drzwi

gacek wrote:
Ok, zaraz pojde poszukac. rozumiem prawy przedni slupek - to ten przed
pasazerem z przodu? Jakos go trzeba podwazyc?


O ile pamiętam odkręca się plastikowoą śrubę umieszczoną wysoko na
przedłużeniu dywanu aż za schowkiem odczepiając kawałek plastiku w
okolicy stopy pasażera. Szukasz czarnego pudełka z białą wtyczką.

Moja rada: zrób tak jak ja: wywal uszczelniającą ramkę. U mnie tak
skutecznie uszczalniał że w środku był mały staw ... Po wysaleniu tej
uszczelniającej ramki zamek pracował 3 lata bez problemów w każdych
warunkach.

PS. Ja miałem tak, że samochód sam się otwierał po kilkunatu sek po
zamknieciu. Wide ponosiła płytka skorodowana od wody w tym pudełku.
Dodatkowy efekt: siłownik od kierowcy nie puszczał zamka (nawet po
odpięciu akku) i trzeba było ogromnego wysiłku aby odbezpieczyć zamek
"wihajstrem". Co rpawda miałem tak z jednym siłownikiem, ale nie
wykluczam, że może się to stać ze wszystkmi.

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Supersam - plany, historia
Witam.
Poszukuje informacji na temat Supersamu.
Przegladajac www i grupy udalo mi sie ustalic wiekszosc,
niestety nigdzie nie natrafilem na rzuty i przekroje budynku.
Interesuje mnie tez bardzo jak wygladal teren, gdzie stoi Supersam na
poczatku XX wieku, a konkretnie do 1925 roku, kiedy zasypano istniejacy tam
maly staw.
Bardzo prosze o ilustracje ukazujace rzuty i przekroje budynku oraz
fotografie z tamtego okresu.
Moze jakas ksiazka jest wydana o Supersamie?
Informacje te pomoga wykonac mi prace do szkoly (chce zaproponowac zmiane
funkcji tego obiektu).
Z gory dziekuje i pozdrawiam wszystkich.
rozi
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Supersam - plany, historia


Interesuje mnie tez bardzo jak wygladal teren, gdzie stoi Supersam na
poczatku XX wieku, a konkretnie do 1925 roku, kiedy zasypano istniejacy
tam maly staw.


Nie wiem do ktorego roku, ale byl to potem teren kolejki wilanowskiej czy
ktorejstam ;)  Zdjecia sa, wiec jak poszukasz, to znajdziesz.

A mysle, ze wiecej moze napisac Krzysiu Olszak :-)

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Supersam - plany, historia
Użytkownik rozi napisał:


Witam.
Poszukuje informacji na temat Supersamu.
Przegladajac www i grupy udalo mi sie ustalic wiekszosc,
niestety nigdzie nie natrafilem na rzuty i przekroje budynku.


Bardzo uproszoczony schemat jest pod adresem sztuka.net:
http://tinyurl.com/rqrlb


Interesuje mnie tez bardzo jak wygladal teren, gdzie stoi Supersam na
poczatku XX wieku, a konkretnie do 1925 roku, kiedy zasypano istniejacy tam
maly staw.


Czesc terenu przy samej Pulawskiej zajeta byla przez Kolej Grojecka -
wiecej inforamcji w ksiazce B. Pokropinskiego: Kolej grojecka, WKiL
2003. Poza tym nic konkretnego w tym miejscu nie bylo. Byc moze
zobaczysz te miejsce na jakims zdjeciu zwiazanym z odslonieciem pomnika
Lotnika na Pl. Unii.


Bardzo prosze o ilustracje ukazujace rzuty i przekroje budynku oraz
fotografie z tamtego okresu.
Moze jakas ksiazka jest wydana o Supersamie?


Nie spotkalem sie z takim wydawnictwem. Natomiast w licznych ksiazkach
opisujacych historie architektury w Polsce przy opisie okresu powojenngo
mozna natrafic na informacje o Supersamie. Ale najczesciej dosc
ogolnikowe. Mozesz jeszcze poszukac w starych numerach czasospisma
"Architektura" wydawanego przez "Arkady" z namaszczenia SARPu.
Pod artykule umieszczonym na sztuka.net jest podany namiar na konkretny
artykul: "Supersam w Warszawie" - Maciej Krasiński, [w:] Architektura nr
9/62

Krzysztof

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: przedświąteczna eskalacja chuligaństwa
Renata Gołębiowska napisa_(a):


Las Kabacki. Jakiś czas temu postanowiono, że stanie się
przyjaźniejszy ludziom. Wytyczono ścieżki, opisano je, postawiono
stoliki i ławki. Jedna ze ścieżek prowadzi nad mały staw, nad kt.
wcześniej mało kto chodził, bo leżał w oddaleniu od głównych
dróg. Co więcej, nad samym stawem postawiono ławkę. Dziś, przy takich
mrozach,  można z tej ławki podziwiać instalację pt. "Zamarznięte
flaszki w stawie", kiedyś, zanim stanęła ławka-libacyjka, po
gładkiej tafli stawu można się było zimą ślizgać.


a kosze obok tych ławek postawiono?


Już kiedyś pisałam, ale warto powtórzyć, ławki to można stawiać w
Szwajcarii czy innej Norwegii, ale nie w Polsce. Też bym chciała
czasem posiedzieć na ławce w lesie, ale jeśli ławka ma służyć do
libacji i darcia ryjów, to wolę postać lub usiąść na ziemi (albo na
betonowych schodkach, razem z praskimi matkami).


Jeśli ma się odbyć libacja to obecność lub brak ławki ma niewielkie
znaczenie.

KG

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: przedświąteczna eskalacja chuligaństwa


In article <3E1334A3.88D20@poczta.onet.pl, Kamil Golaszewski wrote:
Renata Gołębiowska napisa_(a):
| Las Kabacki. Jakiś czas temu postanowiono, że stanie się
| przyjaźniejszy ludziom. Wytyczono ścieżki, opisano je, postawiono
| stoliki i ławki. Jedna ze ścieżek prowadzi nad mały staw, nad kt.
| wcześniej mało kto chodził, bo leżał w oddaleniu od głównych
| dróg. Co więcej, nad samym stawem postawiono ławkę. Dziś, przy takich
| mrozach,  można z tej ławki podziwiać instalację pt. "Zamarznięte
| flaszki w stawie", kiedyś, zanim stanęła ławka-libacyjka, po
| gładkiej tafli stawu można się było zimą ślizgać.

a kosze obok tych ławek postawiono?


Kosze postawiono, ale nie pamiętam czy przy każdej ławce. Ale jakie ma
to znaczenie? Czyżbyś chciał powiedzieć, że jak nie ma kosza, to
śmiało można rzucać flachę do stawu?


| Już kiedyś pisałam, ale warto powtórzyć, ławki to można stawiać w
| Szwajcarii czy innej Norwegii, ale nie w Polsce. Też bym chciała
| czasem posiedzieć na ławce w lesie, ale jeśli ławka ma służyć do
| libacji i darcia ryjów, to wolę postać lub usiąść na ziemi (albo na
| betonowych schodkach, razem z praskimi matkami).

Jeśli ma się odbyć libacja to obecność lub brak ławki ma niewielkie
znaczenie.


Czyli jednak ma znaczenie.

Renata

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: krystek i francuz!!!!
wszystko mi jedno,to w zasadzie jest jedno miasto.
Bardziej interesuje mnie gdynia, bo bezposrednio do niej przylega Park
Krajobrazowy,gdzie mozesz nabyc stojace juz lokum,w okolicy,ktora zapiera dech
w piersi, z widokiem na las i na male jeziorko a jeszcze ci w srodku osiedla
wlasny maly staw potrafia pier@olnac.Albo jak juz,to na prawdziwej wsi,ktora
zaczyna sie 5 km od miejsca w ktorym obecnie mieszkam i ma taka zalete,ze
wszystko to saklifowe wzgorza,nawet nie dodajesz gazu,a wrzucasz na luz i za
pare minut dotaczasz sie do centrum miasta.
W powrotnej drodze,rzecz jasna musisz troche podgazowac :)
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Wrócić i zainwestować
doskonala riposta pani immonko
Mieszkam od ponad 20 lat w USA. Mam bardzo podobne odczucia do pani. Mam
wrazenie ze pan Mordasewicz, choc bez watpienia o dobrych intencjach, nie ma
dobrego wyobrazenia o zyciu na emigracji. Zycie to moze byc bardzo bogate
poprzez przelamanie wielu barier mentalnych jakie kulturowo w Polsce pokutuja.
Kwestia jest po prostu otworzenie umyslu na nowe idee i zycie jakie istnieja w
swiecie. Niektorzy sa w stania przeskoczyc te bariery i radza sobie dobrze na
emigracji. Inni nie. Polska bedac stosunkowo malym krajem o dosc monolitycznej
i pomimo bliskosci Europy hermetycznej kulturze czesto przypomina maly staw z,
przepraszam za slowo, odrobine stechla woda. Pan Mordasewicz sam o tym wspomina
piszac o "zascianku". Wazne jest zeby umiec z tego zascianka wyjsc i poradzic
sobie na szerszych wodach. To ten zascianek jest wlasnie swego rodzaju polskim
ghettem w Polsce. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Lawina w Karkonoszach - jedna osoba uratowana
akinka6 napisała:

> W telewizorni podali, że to szlak turystyczny, więc tam przy stawie w małym
> kotle jest moja ukochana Samotnia. Być może, że ci turyści szli prawie
> brzegiem, nie zważając na słupki. A ratownicy też często tam ćwiczą.


szlak turystyczny w tym rejonie otwarty jest latem a słupki o których mówisz
zima są niewidoczne poza tym to byli ratownicy -czytaj uważnie i więcej
wyobrażni akinka6
Szkoda że Samotnia i Mały Staw muszą co roku zbierać takie żniwo .
Cmentarz Ofiar Gór w Kotle Łomniczki powiększył się o następne dwa nazwiska.
Cześć ich pamięci !!!!!!
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: zaskroniec, czapla i oczko wodne
zaskroniec, czapla i oczko wodne
Mieszkam kilka kilometrów za miastem, mam dużą działkę, dookoła sporo łąk i
pól. Od początku obserwujemy żyjące dookoła sarny, zające, bażanty,
kuropatwy, kiedyś nawet żółw się do nas przyplątał. Od m-ca mamy w ogrodzie
również oczko wodne, a raczej mały staw - ok. 60m2 powierzchni. Ciągle
jeszcze obsadzamy go roślinnością, w wodzie pływają sobie duże i całkiem
malutkie rybki, kijanki, żuczki, sporo innych żyjątek, ważki i ptaki
przylatują do wodopoju itd. Jak łatwo się domyślić obserwacja całego tego
ustrojstwa sprawia nam dużą frajdę.
Dziś do całego tego towarzystwa dołączył jeszcze zaskroniec. Wiem, że
zaskrońce są pod ochroną i nie są jadowite, wiem też niestety, że ich
przysmakiem są ryby, żaby i kijanki. Większe ryby przetrzebiła czapla, teraz
za mniejsze rybki i kijanki zabierze się pewnie zaskroniec.
Czyli co nie ma szans na żabie rechotanie latem (kurcze, a moje kijanki były
już takie tłuściutkie)?
Posiadacze oczek wodnych macie jakieś doświadczenia z zaskrońcami, kto
jeszcze potraktuje moje oczko jak stołówkę (wody do picia nikomu nie żałuję)?

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: przylacze energetyczne
przylacze energetyczne
muszę uzyskać zgodę sąsiada na przekopanie wzdłuż przez jego działkę
przylącza energetycznego (ok 30-40 m), sąsiad się zastanawia czy dać mi zgodę
ponieważ chce w przyszłości na swojej dziełce wykopać mały staw i nie wie czy
mu moje przylącze nie będzie w związku z przeszkadzać,do tego sąsiad jest
podpuszczany przez innych aby za darmo nie pozwolił mi na przeciągnięcie tego
przylącza. Czy jeżeli zechce zapłaty na wykonanie mojego przylącza to ile
mogę mu zapłacić i czy jeżeli się nie zgodzi to w jaki sposób zakład
energetyczny lub ja możemy na niego wpłynąc aby się zgodził. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Dzierżawa ziemi rolnej i budowa stawu
Dzierżawa ziemi rolnej i budowa stawu
Witam
Wraz z rodziną posiadam działkę (działka rolna 0,7ha wraz zabudowaniami). W
bliskim sąsiedztwie moje działki jest mała sadzawka o wymiarach 40x40m, która
położona jest na części pola sąsiada. Chcemy na jesieni ją pogłębić i zrobić
mały staw. Myśleliśmy o wykupieniu całego pola wraz z ta sadzawką około 0.5ha,
lecz sąsiad nie chce i zarazem nie może jej sprzedać gdyż wziął jakieś dotacje
na całe gospodarstwo i nie może sprzedać ziemi przez 5 lat. Do tego czasu
sadzawka kompletnie zarośnie.
Mój problem polega na tym że nie chce kopać stawu na nie swojej ziemi - nie
chce porostu wywalić 5 tysięcy w błoto.
Moje pytanie brzmi czy możemy wydzierżawić pewną część tego pola, na którym
jest sadzawka powiedzmy na 10 lat z prawem kupna tej ziemi po tym czasie. Czy
sadzawka gdy ją już wydzierżawimy "będzie moja", jakie będę miał do niej prawa
itp. Czy sąsiad może odstąpić od tej dzierżawy. I czy to w ogóle ma sens. I
wreszcie jak spisać umowę czy potrzebny do tego będzie geodeta, który wytyczy
część dzierżawioną z pola. Czy wystarczy zrobić umowę u notariusza, gdzie
wspólnie z sąsiadem opiszemy granice dzierżawionego pola.

Proszę o jakiekolwiek porady jak rozwiązać ten problem. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Nowy system dopłat: dla prawdziwych rolników
Nowy system dopłat: dla prawdziwych rolników
Tak pochodzę z miasta.Kupiłam na wsi 3 ha. ziemiod "prawdziwego rolnika " ,
który nic nie robił na tej ziemi przez conajmniej 10 lat za to dostał rentę
strukturalną. Przez cały rok poświęciłam się ciężkiej pracy.Wycinałam
samosiejki, i zarośla.Wykopałam mały staw, założyłam niewielki sad i
doprowadziłam do kultury łąkę.Dzięki dotacjom z unii chciałam się rozwijać
.Udowodnić tym " prawdziwym rolnikom, że nawet nieużytki można uprawjać.Nic nie
chowam bo nie mam zaplecza a skoszoną trawę sprzedaję somsiadom za miedzy,
którzy mają krowy, czy to nie jest produkcja?Cieszy mnie natomiast widok
zadbanej łąki ,obecność na niej licznych ptaków( bociany,żurawie ) i zwierząt (
zające,sarny )i piękne kwiaty na łące ( oprócz trawy- nawet
storczyki}.Zarejestrowałam swoje gospodarstwo jako ekologiczne .Panie Ministrze,
komu więc wciska się te bajki o ekologi-skoro w naszym kraju liczą się tylko
krowy i świnie.A potem z kolei karze się rolników za przekroczenie limitów
produkci mleka - to chyba jakaś bzdura.Przecież Państwo powinno pomagać tym,
którzy o coś dbają . Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: prosze o pomoc-SALA
prosze o pomoc-SALA
Bardzo prosze o pomoc, planujemy wesele na okolo 120 osob, szuakmy sali z
ogrodem, wymarzylismy sobie zeby w poblizu byla woda w sensie jakis maly staw
lub jezioro, moze ktos z Was orientuje sie czy we Wrocławiu i w okolicach (do
25 km)jest takie miejsce? z gory dziekuje za pomoc Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: 4 niewinne pytania
negra28 napisała:

> (jeśli na nie odpowiecie - napiszę Wam coś ciekawego, każdemy z osobna)
> 1. Idziesz przez las. Jaki to las? Jak go sobie wyobrazasz?
> 2. Napotykasz przeszkodę. Jaka ona jest? Co robisz?
> 3. Wędrujesz dalej, znajdujesz filiżankę. Jaka to filiżanka? Co z nią robisz?
> 4. Na swojej drodze napotykasz wodę. Co to za woda? Co robisz?
>
> Dobrego wtorku!
> Pozdrawiam,
> Negra
1. las jest duży jest w nim szarawo i żeśko, chłodno
2. spotylam złamane drzewo przeskakuję je
3. Znajduje małą śliczną filiżankę, ale jest potłuczona, zakopuje ją
4. Znajduje mały staw,siadam nad nim na chwilkę Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Jakie hobby dla przyszłego żonkosia?
Mamy kawalek dzialki dosc daleko od domu (godzina jazdy samochodem), i moj maz
wyjezdza tam czasem,zeby pobyc sam. Jest tam maly staw, wiec czasem zabiera
kolege ze soba,zeby powedkowac.
Moj sasiad ma garaz a w nim sprzet do majsterkowania i idzie tam, gdy ma dosc
towarzystwa kogokolwiek.(Nawiasem mowiac ma on cztery corki i zone!).
Moj ojcie mial ogrod warzywny (ok.pol godziny marszu od domu) i spedzal tam
sporo czasu, a przy okazji czul sie swietnie zaopatrzajac dzieci i wnuki w
swieze owoce i warzywa.
Mozesz zapisac sie na siatkowke, koszykowke, zalezy co lubisz.
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: prosze o pmooc-SALA
prosze o pmooc-SALA
Bardzo prosze o pomoc, planujemy wesele na okolo 120 osob, szuakmy sali z
ogrodem, wymarzylismy sobie zeby w poblizu byla woda w sensie jakis maly staw
lub jezioro, moze ktos z Was orientuje sie czy we Wrocławiu i w okolicach (do
25 km)jest takie miejsce? z gory dziekuje za pomoc :) Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Zawody w ciąganiu ciężarówek po polu
Kolejna ciekawostka
Koparka wykopała niewielki dół o głębokości kilku metrów. Dół zaczął dość szybko wypełniać się wodą. W tej chwili jest w nim już mały staw. Niby jest zima, opady i ziemia przesiąknięta wilgocią, ale to wygląda tak, jakby kopali na samym brzegu jakiegoś zbiornika wodnego. Albo jakby przypadkiem uszkodzili jakąś magistralę wodociągową. Hmm.
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Napiszcie jakie macie marzenia ?
> lotka by spelnic te marzenia. Jeszcze bym dodala basen, i male jeziorko ze
> zlotymi karpiami. Tak na wigile.
> Lucy
ja mam maly staw z rybami koi, to chyba sa te zlote karpie, my dajemy im nawet
wlasne imiona, nigdy by mi na mysl nie przyszlo zjesc wlasne ryby na swieta :-( Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Napiszcie jakie macie marzenia ?
Motamsin napisała:

> > lotka by spelnic te marzenia. Jeszcze bym dodala basen, i male jeziorko z
> e
> > zlotymi karpiami. Tak na wigile.
> > Lucy
> ja mam maly staw z rybami koi, to chyba sa te zlote karpie, my dajemy im
nawet
>
> wlasne imiona, nigdy by mi na mysl nie przyszlo zjesc wlasne ryby na swieta :-
Ja mialam ochote. Kupilam dwie male rybki do akwarium. Jedna byla zlotym
karpikiem, druga cos w rodzaju malego sumika. Wkrotce oba nabytki pozzeraly
caly akwariowy dobytek, i same porosly do monstrualnych rozmiarow. Karpika
moglam usmazyc na wigilie, a sumika na obiad. W koncu wypuscilam ich na
wolnosc, do pobliskiego jeziora. Jezioro osiedlowe, bez krokodyli i innych
potworow. Teraz mam dwie male rybki, bez imion, ale przynajmniej nic nie
zzereja aby zyc.
Lucy
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: 34 - Rb13
Impresja jesienna
Z nad rzeki wstała sinobura mgła
Snując się szarymi smugami ku wsi szła
Rozmazując łóz nabrzeżnych kontury
Poranek budziła ze snu szary i ponury

Przyklękła przed kapliczką na rozstaju dróg
Umajoną kwiatami pelnymi śmierci smug
Suszki pokropiła srebrnych pereł drobiną
Frasobliwego zaś oplotła siwą pajeczyną

Spadła wilgoci strzępkowatą plechą
Na chaty okryte słomianą strzechą
Koślawe płoty , i drzewa i samotny żuraw
Zarosły wyniosłym tatarakiem mały staw

Uśpione wsi oblicze sinym oparem otuliła
I niczym u krótkowidza obraz rozmyła
Przysłaniając perłowo-srebrnym cieniem
Z niebieskawo-fioletowym odcieniem

Ryś b. Kraków 10.08.2003 godz. 1151
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Poezja III
Impresja jesienna

Z nad rzeki wstała sinobura mgła
Snując się szarymi smugami ku wsi szła
Rozmazując łóz nabrzeżnych kontury
Poranek budziła ze snu szary i ponury

Przyklękła przed kapliczką na rozstaju dróg
Umajoną kwiatami pelnymi śmierci smug
Suszki pokropiła srebrnych pereł drobiną
Frasobliwego zaś oplotła siwą pajeczyną

Spadła wilgoci strzępkowatą plechą
Na chaty okryte słomianą strzechą
Koślawe płoty , i drzewa i samotny żuraw
Zarosły wyniosłym tatarakiem mały staw

Uśpione wsi oblicze sinym oparem otuliła
I niczym u krótkowidza obraz rozmyła
Przysłaniając perłowo-srebrnym cieniem
Z niebieskawo-fioletowym odcieniem

Ryś b. Kraków 10.08.2003 godz. 1151




Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Ratujmy Łódkę!!!!
Już kilka lat temu był ponoć projekt odbudowy.

miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,869397.html

>>>
Ma dwadzieścia metrów długości i do metra głębokości. Niejeden maluch zalał w
tam silnik, wielu kierowców zostawiło buty. Mowa o rozlewisku, które powstaje na
ul. Zjazdowej przed wjazdem do największej polskiej giełdy rolnej. Wystarczy
większy deszcz i w ciągu godziny na drodze powstaje mały staw.
(...)
Ten teren nie ma w ogóle odwodnienia. Woda powinna spływać do rzeki Łódki, ale w
tym miejscu jej koryto zanikło. Jest projekt jego odbudowy, ale tym zajmuje się
już wydział komunalny - mówi. Urzędnicy nie potrafią powiedzieć, kiedy dojdzie
do realizacji projektu
>>> Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Drzewka za makulaturę
Drzewka za makulaturę
bardzo bym sobie zyczyl, zeby w czestochowie bylo wiecej terenow zielonych a
takie akcje byly organizowane czesciej. mozna utworzyc kilka parkow (np na
parkitce) z ladnymi alejkami, lawkami i lampami a posrodku np jakis maly staw.
trzeba wynajac jakiegos fachowca od organizowania parkow; niech zrobi to
osoba, ktora sie na tym zna, zeby wszystko mialo rece i nogi.

przy okazji - moze przy wspolpracy AJD (jest tam przeciez wykladana biologia)
mozna by stworzyc ogrod botaniczny?? sprowadzic jakies rzadkie rosliny,
zbudowac pawilony z roslinami tropikalnymi. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Jakie miejsca w Gliwicach sa atrakcyjne?
Wiesz, ja az takim specem w sprawach Wilczych dolow nie
bylem, ale tez urzadzalismy sobie bazy w krzakach i na
dzewach. Nim zbudowano kosciol na Sikorniku mozna bylo
tez chodzic na fundamenty, to byla dopiero uciecha, ale
trzeba bylo uwazac aby nie byc podonionym przez
dozorace budowy. Choc mimo wszystko Wilcze doly byly
atrakcyjniejsze. A jeszcze cos, kiedy sie szlo w strone
poligonu byl na wysokosci tych drugich ogrodkow
dzialkowych maly staw z mala zapora, taka rzaczej
zastawka, mial on jakas nazwe??

Plac Grunwdaldzki ma tez przepiekny park, Cmentarz
Zolnierzy Radzieckich faktycznie podupada, coz zmienila
sie opcja ideologiczna, ale wkoncu leza tam ludzie i to
czesto bardzo mlodzi, ktorzy chcac-nie-chcac zostali
poslani na front... Nalezy sie im minimalny szacunek!
Latem byly tam porozbijane butelki po jakiejs nocnej
imprezce - wstyd, nie komentuje...

Ciekawa ulica jest tez Kosciuszki, szkoda ze domy takie
szare, choc ten budynek nowego sadu prezentuje sie
wysmieniscie, niezle wyglada tez biblioteka, ale to
chyba tylko male perelki w szarosci codziennosci...
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Jakie spokojne knajpki w Gliwicach?
Polecam knajpkę na Zakątku Leśnym w Łabedach. Spełnia wszystkie twoje warunki i
do tego tania:), a w lato na dworze, przy ławeczkach jest mały staw,
wodospadzik, pzygaszone lampy. Miejsce te znajduje sie przy lesie dlatego
panuje tez cisza i spokoj. I wogole jest romantycznie:).
Pozdrawiam. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Dolina Trzech Stawów - dwa pytanka
Dolina Trzech Stawów - dwa pytanka
Witam, od lat odwiedzam urocze Sztauwajery... no właśnie, mam pytanie czy
Dolina Trzech Stawów to teren zaczynający się od stawu "Łąka" i kończący się
przy MOSiR (wiadukt)? Sztauwajery są częścią rozległego Katowickiego Parku
Leśnego. Dotychczas przyjmowałem, że Dolina Trzech Stawów ciągnie się od Łąki
przez Kajakowy, Kąpielisko aż do lotniska na Muchowcu (rolkostrada plus
równoległe ścieżki w lesie i wzdłuż lotniska). To jak to jest z tymi granicami
uroczej Doliny? ;)
Drugie pytanko: staw tzw. "Ozdobny" to ten mały staw przy stawie Kajakowym (w
okolicy placu zabaw? Tutaj link do zumi:
www.zumi.pl/namapie.html?&loc=Katowice,+Paderewskiego&Submit=Szukaj&long=19.0437992&lat=50.2462268&type=2&scale=2
Dziękuję i pozdrawiam... no i zapraszam na Dolinę Trzech Stawów, dziś w
okolicy Kąpieliska słychać było zofiję :) Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Zasypano staw w centrum Katowic
Zasypano staw w centrum Katowic
Tępota katowickich urzędników i samorządowców jest czasami wyjątkowa.

Na os.Tysiaclecia przy ul.Chrobrego w K-cach był sobie przepiękny mały staw
zwany przez mieszkańców "zielone oczko", otoczony drzewami, naturalny i dziki.
Na szczęście nie zasypano go, ale wydano niepotrzebnie ogromne publiczne
pieniądze, żeby go dokładnie spieprzyć i oszpecić.

Staw, który wystarczyło tylko oczyścić i pozostawić w stanie naturalnym,
wykorzystano chyba tylko po to, żeby mieć pretekst do wydania kupy pieniędzy
z miejskiej kasy. Wykonywano długo niesamowite prace ziemne, zmieniono
całkowicie ukształtowanie terenu wokół stawu, wyłożono ohydnymi płytami
betonowymi jego brzegi pousuwano okalające go drzewa i krzewy itd. itd.
Wszystko zrobiono sztucznie i pod linijkę, jak na rysownicy tępego
projektanta-technokraty. Zupełne bezguście i antytalencka "tfu-rczość"...
Efekt tych kosztownych prac jest odpychający. Staw przypomina kopalniany
osadnik, dzikie ptactwo, które zawsze tam się gnieżdziło wyniosło się z niego
zupełnie, ludzie też go omijają obojętnie, bo zrobił się brzydki.
Chciałbym tylko, żeby jakiś dziennikarz dowiedział się i opublikował: ile
pieniędzy podatników poszło na tą rozdętą i absurdalną inwestycję i czyja
spółka na tym zarobiła krocie? Nie wierzę, żeby to był tylko błąd w sztuce.
Niech Gazeta Wyborcza sprawdzi i poda do wiadomości, kto to wydał decyzję,
kto to zatwierdzał i odbierał?
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Kładka nad A4 w Katowicach już czynna
Kładka nad A4 w Katowicach już czynna
Jakie tereny rekreacyjne? Przecież mają Dolinę zabudować blokami! Zaczną od
skrawka o jaki jest teraz kupę szumu, potem zasypią mały staw na łące przy
wejściu na Dolinę od strony Granicznej i postawią na całej łące bloki, a potemb
ędą konsekwentnie wypełniać całą przestrzeń od strony oś. Paderewskiego.
Niestety takie są plany Rady... Co Wy na to?! Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Gdzie na miły spacer ???
Mam pytanie do feniksa, w związku z Twoja informacja o jeziorku i Gedymina: w
jakim praku znajduje sie to jęziorko, bo będac jeden raz na wagarach w latach
siedemdziesiątch własnie nad jęziorkiem "Daisy" (jakkolwiek by się to nie
pisało) to nazwa tą okreslalo się takie wyrobisko po kamieniołomie i
szmaragdowy kolor wody brał sie własnie z koloru tego wyrobiska. Szło sie tam
od palmiarni w kierunku jakiejś małej miejscowości, obok takiej małej stadniny
koni. Samo jeziorko nie było w żaden sposób urządzone i w czasie tych wagarów
pływalsmy po nim jakąś tratwą. Zresztą o mały włos sie nie utopiłem bo
niechcacy zostałem wepchnięty do wody, na sam a mysl ciarki mnie przechodzą bo
do 1 m głebokości była woda bardzo ciepła a głębiej jak się osuwałem to była
lodowata ale jakoś udało mi się wypłynąć. A pytanie o wzgórze Gedymina dotyczy
linowego wyciągu narciarskiego, który właśnie w latach siedemdziesiątych był
przedmiotem wypraw narciarskich (zimą) no i oczywiście taki mały staw na samej
górze (latem). Czy te urzadzenia jeszcze funkcjonuja, jak wyglada ścieżka
zdrowia, która biegła ze Szczawna częściowo właśnie przez Gedymina, była tez
Słoneczna Polana. Pozdrawiam wałbrzyszan - były jej mieszkaniec Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: gdzie wesele na ok. 50 osób?
Biorą 60 zł od osoby (można negocjować). Właścicielka znana z tego że
prowadziła Wieniawskiego w Szczawnie i była za to nagradzana. Klimat lokalu
domowy - staropolski, świetnie pasuje na wesele. Lokal na 50-70 osób - tak żeby
nie było tłoku. Obok lokalu taras, mały staw itp - jest gdzie się przewietrzyć.
Miejscowe żuliki tam nie zachodzą, bo specjalnie dla nich właściciele otworzyli
drugi lokal - przy samej ulicy Żeromskiego, gdzie serwują piwo za 3 zł. Adres:
Ul. Żeromskiego 62. POLECAM. Mieliśmy tam imprezę zakładową i było super. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: 'Super czysto'
Niestety,masz racje.Paskudne wrazenie na przyjezdnych robi okolica dworca
kolejowego i samo centrum Milosnej.Smieci walają sie wszedzie.Okoliczne lasy nie
dosc,ze wycinane na potege,to jeszcze staly sie skladowiskami smieci i starych
gratow.Staw tzw.kolejowy i maly staw po polnocnej stronie torow,to jedno wielkie
smietnisko i sciekowisko.Z kominow lecia trucizna z palonych tworzyw.O ekologie
i czystosc Urząd nie dba wogole.A moglby,chocby makladając kary na smieciarzy i
flejtuchow.Wesola czysta,zadbana,Halinow tez sie zmienia.A Sulejowek brudny i
zapyzialy.Niedlugo snieg stopnieje i odkryje wiecej.
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Moje Opole, a w nim
Przepraszam za zakłócenie nastroju, nie taką miałem intencję. Ale na mszach ‘za
Ojczyznę’ faktycznie tak było i religijność mieszała się z polityka. Ale to
dygresja…
Moje Opole to bloki na końcu ul. 1 Maja (jeszcze się tak nazywa:)), stadion
Kolejarza, Ruskie Górki (teraz jest tam parking, ale podobno do lat 50-tych stał
tam na górkach wypalony, ruski czołg) a przede wszystkim kamionka Bolko. W
latach 70-tych jeszcze wydobycie trwało a cementownia dymiła na biało.
Chodziliśmy tam zjeżdżać na tyłku po skarpach a strażnicy strzelali z solniaków
w dópę.
Kiedy przestali wydobywać to chodziliśmy na dół, gdzie rosły drzewa i był mały
staw, gdzie wpuszczaliśmy ryby, które później wszyscy łowili, żaby, traszki;
niektórzy chodzili z młotkami i szukali fajnych odcisków muszli. Pewnie
niejednego dinozaura zmieliliśmy tam na proszek.
Była też stara kolejka z wagonikami. Po kilku latach przestano pompować wodę i
zrobiło się wielkie jezioro. Ale ta kolejka tam dalej jest a ryby, co 30 lat
temu zostały wpuszczone, są teraz ogromne....
Chodziło się też na żużel, gdzie za mycie motoru zawodnika dawali nam takie
treningowe okulary ochronne. człowiek w takich okularach był na podwórku
gościem. Szczakiel był wtedy mistrzem a Kolejarz rządził w lidze.
A rano, 1 maja, z Wagonówki szła grając ‘międzynarodówki’ orkiestra zakładowa
dęta żeby ustawić się na placu Czerwonej Armii w gotowości do pochodu.
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Co z robic z "wielka plyta"
Gość portalu: mcroti napisał(a):

> 3. Brawa nalezą się kierownictwom osiedlu na Przymorzu i Zaspie, za to co udał
> o się uzyskać dzięki nowym
> elewacjom.Chciałoby sie więcej ale w dobie permanentnego deficytu przekształcen
> ie szarych scian w oryginalne
> pastelowe malunki jest moim zdaniem duzym krokiem na przód.

Docieplenia i pomalawonie na jakis kolor za duzo nie zmienia. Sam mieszkam w
szarym klocku i prezentuje sie on nienajgorzej, dlatego, ze z kazdej strony sa
lasy, a na strodku malego osiedla jest pelno zieleni oraz maly staw.
W Niemczech fajnie przebudowywuja tego typu obiekty - ale po pierwsze budynki
budowano znacznie solidniej niz u nas, a po drugie tam chca mieszkac tylko ludzie
mlodzi, ktorych jeszcze nie stac na kupienie sobie normalnego mieszkania/domu. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Camping Buńkov Brzehy k/ Pardubic odradzam
Camping Buńkov Brzehy k/ Pardubic odradzam
Ponieważ okradziono nam namiot w nocy kiedy spaliśmy z całej kasy, którą
mieliśmy i komórki. Z rozmowy z policją i szefem od kempingu wynikało, że
jest tam stała banda , która okrada namioty. Polecam natomiast ( dla
zmotoryzowanych) kemping Katerzina (20 km od Trutnova). Szefem jest były
bokser, są konie wielbłąd, mały staw, ryby, las, ognisko i knajpka.
OLO Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Najciekawszy szlak górski .
Trochę pewnie podziwaczę, bo to co przeczytałem, dotyczy Tatr,a ja ostatnio
pochodziłem sobie / z pełnym zachwytem/ po Górach Izerskich i Karkonoszach.
Mogę z całym przekonaniem polecić przepiękny szlak granią Karkonoską.
Zaczynając na Hali Szrenickiej poprzez Sląskie Kamienie,Snieżne Kotły,
Słonecznik, Wielki i Maly Staw,Równinę pod Snieżką i na samej Snieżce kończąc,
a jak czasu wystarczy to dalej do Sowiej Przełęczy i Przełęczy Okraj i
Karpacza. Przepięknie było, za trzy tygodnie wybieram sie tam znowu. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Sejneńszczyzna: Gdzie Marycha jest granicą
Właśnie wczoraj wróciłam z Deguci pod Sejnami. Poniważ z domku (a właściwie dwa
domki) który wynajeliśmy odległość do jeziora to ok. 4 km., jest to propozycja
dla osób którzy kwaterę traktują jako bazę wypadową (okolica super na
wycieczeki rowerowe). Można też zrobić wypad do Wilna do przejścia granicznego
tylko 13 km.- my wykupiliśmy zorganizowaną, jednodniową wycieczkę. Wracając do
kwatery - jeden domek to dwie duże sypialnie (6 osób)i taras, drugi domek to
duży pokój dzienny (jadalnia)z dodatkowym spaniem dla 2 osób, aneks kuchenny,
kabina prysznicowa i osobna ubikacja (dodatkowa ubikacja "z serduszkiem" w
ogrodzie). W ogrodzie mały staw przy którym bardzo smakowała poranna kawa.
Warzywa z ogródka do dyspozycji gości ale czy warto gotować skoro w pobliskich
Sejnach można było skosztować spejałów kuchni litewskiej szczególnie polecam
Karczmę przy Domu Litewskim. Właściciel bardzo sympatyczny i uczynny a to
wszystko za 60-50 zł. dziennnie - całość. Zainteresowanym udzielę więcej
informacji - mój adres teresa21alicja@op.pl Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Fajne wakacje, z rodzina,z wedka-gdzie?
tak sobie czytam o podrozach po polsce..jest takie miejsce gdzie trafilismy z
mezem na poludniu polski.maz jest grekiem i chcial doswiadczyc polskiej
goscinnosci.dotarlismy do miasta sanok woj.podkarpackie blisko bieszczad,
jeziora solinskiego. znalezlismy tam agroturystyke u milutkiej rodziny.maja do
dyspozycji 2pokoje umeblowane z lazienka.wlasciciele to mile malzenstwo.maja
psa i 2 koty, pokoje polozone sa w pewnej odleglosci od ich posesji, widok z
okien na maly staw barzdzo zarybiony!!!!!w poblizu las oraz w odleglosci okolo
400m rzeka san.przed pokojami jest taras z drewnianym dachem i hamakiem oraz
meble ogrodowe. uwierzcie mi mozna tam sie poczuc jak u siebie.wlasciciele nie
nachalni, ale bardzo mili.nam zdarzylo sie przegadac cale wieczory przy winku i
ognisku.sa na prawde ciekawymi ludzmi z wyzszym wyksztalceniem, ktorzy
zdecydowali sie zamieszkac na wsi nie wykluczajac pracy w miescie. polecam
goraco!!!jest to agroturystyka MARIA I PIOTR PANKOWSCY TEL 013 4622722 mozecie
znalesc ich zdjecia i opis na satronie WWW.OOH.PL pod haslem agroturystyka
podkarpacie miejscowosc ZALUZ.pozdrawiam i zycze milego wypoczynku Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Nietypowy weekend: Przasnysz i skoki spadochronowe
Nietypowy weekend: Przasnysz i skoki spadochronowe
Jeśli ktoś chciałby spędzić jeden dzień lub cały weekend w ciekawy i nietypowy sposób polecam Przasnysz (100 km na północ od Warszawy) gdzie znajduje się klub spadochronowy, w którym każdy może wykonać skok ze spadochronem w tandemie, tzn. będąc przypiętym za pomocą specjalnej uprzęży do tandempilota. Skok taki nie wymaga badań lekarskich ani kursu, a jedynie kilkunastominutowe przeszkolenie. Skoki wykonywane są z 4000 m co pozwala na minutowe swobodne spadanie przed otwarciem spadochronu. Na lotnisku można zjeść, przenocować, są prysznice a ok. 1 km od lotniska mały staw i las.
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: tajemnicze i ciekawe miejsce! szukam
Hm... Rozbijanie namiotu w Parkach Narodowych jest zabronione, ale przymykając na to oko to z moich rejonów:
- z cyklu 'banał': Wielki/Mały Staw z Samotnią w tle, tyle że ludzi kupa
- jak powyżej - Śnieżne Kotły, jeziorka na tyle spore i otoczone kosodrzewiną, że można się ukryć przed okiem wścibskich :-)
- może nie jeziorko, ale też przyjemnie - wodospad Podgórnej w Przesiece - zwykle niezbyt uczęszczany
- 3 kolorowe jeziorka (z tego istnieja tylko dwa :-) ) w okolicach Janowic Wielkich i ruin Zamku Bolczów - puste okolice, ale akurat przy jeziorkach romantyzmu niezbyt wiele, choć są w lasach itp.
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: My, Folikówki :)
Wreszcie jestem)
Witajcie kochane Folikówki))Nareszcie wróciłam.Karpacz to prześliczne
miasteczko, zresztą cała okolica jest piekna.Zwiedziliśmy kilka fantastycznych
miejsc -zawędrowaliśmy na Śnieżkę, do Samotni, nad Mały Staw, widzielismy
Słonecznik i Pielgrzymy, Świątynię Wang, a nawet czeskie Skalne
Miasto))))))))))))Polecam goraco!!!
Podróż co prawda zaczęła się pechowo-otóż jeszcze w samochodzie użądliła mnie
osa.Mam nadzieję,że to nie jest groźne dla ewentualnej dzidzi??Miałam tylko
zaczerwienienie, nie mam alergii.
Co do staranek-owszem, były, ale jakoś nie mam przekonania.Ostatnio mój
organizm całkiem się rozregulował.No, ale zobaczymy-może jednak...
Monika-na pewno bardzo ciężka i trudna decyzja przed Wami.Powienm szczerze,
że ja chyba myślałabym o adopcji.Nie chciałabym zrobic czegoś wbrew zasadom
naszej wiary.Chociaż łatwo mi mówić-tak naprawdę "tyle wiemy o sobie ile nas
sprawdzono".Może gdyby decyzja dotyczyła mnie bezpośrednio, mówiłabym
inaczej.Może porozmawiajcie o Waszej sytuacji z jakimś duchownym?Trzymam kciuki
i jestem z Toba, obojętnie co postanowicie.Myślę, że BÓG TO ROZUMIE.
Krokodylku-mam nadzieję, że z tatą juz wszystko dobrze.
Pozdrawiam Was wszystkie, uciekam od kompa, bo zbliża się burza.Całuję,
Agnieszka
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: poleccie-ciekawe miejsca-okolice Wroc-wia, dla
Ja też polecam sielska dolinę miesce super, moja córcia 15 miesiecy miałam tam
super zabawe, jak tam byłam ostanio to jeszcze ten "basenik" nie był czynny ale
mówili ze jest tam ratownik. A co do wody to jest taki mały staw, co to
czystosci to nie wiem. Pozdrawiam
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: na plazy słońce praży...
na plazy słońce praży...
a ja obserwuję i...
sezon zaczął się upalnie,pogoda dopisała,dzisiaj wybraliśmy się nad wodę(mały
staw,jedyny w okolicy).Mloda po zetknięciu z wodą natychmaist woła
siku,pędzimy do wc,niestety klamkę całujemy.Pozostało nam podlanie
krzaczka.Nasze władze po raz kolejny zaspały(w zeszł6ym roku było to samo) a
potem pretensje,że dzieci,dorosli do wody leją,albo okolicę
zanieczyszczają.Bo trudno cholewcia przewidzieć ,że jak długi weekend,szkoła
ma wolne,słonce praży to ludzie będą korzystać.
Albo mamuski,ło matko.siedzą na krzesełkach pilnują dzieci trzymając lampki
wina DD.jAkby w kurorcie jakim były.buahaha.Trzymają to wino przez dobre 1,5
godziny sącząc,od samego trzymania w dłoniach by się zagrzało a co dopiero w
takim upale.
albo kobitki w bikini,dół stringi.Smiesznie to wygląda nad wiejskim
stawem,dziwnie jakoś,no i widać jak która wygolona,to dopiero odjazd.
Albo plasterki antykoncepcyjne-czy naprawdę noszenie tego na wierzchu jest
takie trendy,czy po prostu trzeba to tak nosić??nie można na posladku,albo w
innym niewidocznym miejscu.?
A NA KONIEC złapałnas deszcz,zjadłam ze dwadziescia fistaszków i chyba
dostanę okres no i już wszystko
pa pozdrawiam.

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Do czego służy trawnik-kłótnia z "sąsiadem" wrrr
Juz na szczęście to mija.U nas na osiedlu, a właściwie na jego skarju jest
taki mały staw ( zagospodarowany przez osiedle, czysty z kaczkami) i dookola
pelno trawy i drzew- bardzo mile miejsce.I w tym roku widzialam wlasnie jak
coraz śmielej ludzie rozkladaja tam koce, robią pikniki, dzieciaki biegają boso-
rewelka. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: rap
Globus [globu@wp.pl]:


....bo ja sobie pływałem w oceanie dawno temu.....a zabrnąłem na mały
staw i teraz się paplam i w tym i w tym...pasuje..:)


nie wiem czy juz zauwazyles, ale w tym stawie woda jest zepsuta :P

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: przedświąteczna eskalacja chuligaństwa
In article <auiql4.3vv5tu@to.robota.cypla.jest, Robert Pyzel
wrote:


W news:slrnb0nuht.7e0.pawelp@210-moo-4.acn.waw.pl tako rzecze Paweł
Paroń

| Nie. Brak zieleni - źle, brak ławeczek - dobrze.
W celu stworzenia drobnej niedogodności dresom jesteś gotów pozbawić
rzesze emerytów, rencistów, matek z dziećmi itd. możliwości odpoczynku?


Moją bliską koleżanką jest matka bliźniaków. Już pisałam o niej
kilka razy, a raczej o tym jak usiłowała chodzić na spacery
warszawskimi chodnikami z szerokim bliźniaczym wózkiem. Nie napisałam
co prawda jak skończyła się ta walka. Jest okazja, to
nadrabiam zaległości. Koleżanka poległa, kupiła dwa
pojedyńcze wózki i musi teraz wychodzić na spacery z kimś do pomocy.
No i raz sobie poszłyśmy na taki placyk zabaw - piaskownica, karuzele,
huśtawki, wokół ławeczki. Dzieci się bawią, matki siedzą...na
betonowych schodach. Ławeczki oponowali czerwonoskórzy. Tak wyglądają
ławki przy placu zabaw w okolicach ronda Wiatraczna (Majdńska,
Igańska i okolice).
Obrazek drugi:
Las Kabacki. Jakiś czas temu postanowiono, że stanie się
przyjaźniejszy ludziom. Wytyczono ścieżki, opisano je, postawiono
stoliki i ławki. Jedna ze ścieżek prowadzi nad mały staw, nad kt.
wcześniej mało kto chodził, bo leżał w oddaleniu od głównych
dróg. Co więcej, nad samym stawem postawiono ławkę. Dziś, przy takich
mrozach,  można z tej ławki podziwiać instalację pt. "Zamarznięte
flaszki w stawie", kiedyś, zanim stanęła ławka-libacyjka, po
gładkiej tafli stawu można się było zimą ślizgać.
Już kiedyś pisałam, ale warto powtórzyć, ławki to można stawiać w
Szwajcarii czy innej Norwegii, ale nie w Polsce. Też bym chciała
czasem posiedzieć na ławce w lesie, ale jeśli ławka ma służyć do
libacji i darcia ryjów, to wolę postać lub usiąść na ziemi (albo na
betonowych schodkach, razem z praskimi matkami).

Renata

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Uprzejmie zawiadamiam,
Update
poszlam do ogrodu i powiedzialam IM. Az piszczaly ze szczescia, ze
ktos sie nimi interesuje, pyta. Panny dygaja grzecznie w podziece,
kawalerowie klaniaja sie gleboko. Nic nowego u nich nie slychac.
Znosza dzielnie upaly i o dziwo siedza chetnie w
mniejszym "baseniku", gdzie woda sila rzeczy jest goretsza. A ja im
przeciez codziennie dolewam swiezej wody, zeby byla chlodniejsza. No
bo upaly trwaja.... Wczoraj spadl deszcz i najwyrazniej im sie nie
podobal: schowaly sie w tym czasie w korzeniach irysow. Ale deszcz
padal niezadlugo, slonce znowu wyszlo, a z nim i zabki. Kwakaly jak
najete, trudno mi bylo sie zorientowac czy to radosc z deszczu jako
takiego, czy radosc z tego, ze ustal. Tak sobie myslalam o ich
beztroskim zyciu w ogrodzie. Wyglada na to, ze ktoregos dnia Panstwo
Zabczynscy testowali mnie i ogrod i stwierdzili ze czemu nie, mozna
sie u niej zadomowic. Zalozyli rodzine (nota bene przeczytalam dzis
w prasie, ze bedzie mozna zrezygnowac ze slubow cywilnych, wystarczy
koscielny. Nie wiem czy to rowniez zab dotyczy). No wiec zalozyli
rodzine i postanowili sie rozmnozyc. Zrobili mi radoche, bylo pelno
Maluchow, o ich zabawnych wyczynach pisalam juz. Ale co dalej, to
ciekawe: i w zeszlym roku i teraz widze, ze Starzy po upewnieniu
sie, ze Maluchom jest dobrze, skacza sobie beztrosko w sina dal. Do
Renu? Moze. Miedzy Renem i moim ogrodem jest maly staw rybny, moze
wiec tam? W kazdym razie Maluchy ktore zostaly, rosna, sa coraz
sliczniejsze i pewnie historia sie powtorzy: na wiosne ksiuty,
ciaza, mlodziez itd. I dzisiejsza mlodziez odmaszeruje zostawiajac
mi nastepne pokolenie. Musze gdzies poczytac, jak dlugo zyja zaby.
Bo ja to bym tak chciala urzadzic im Ogrod Spokojnej Starosci....
Mlodziez jest fajna, bawi siebie i mnie wy<czynami w wodzie i
lapaniem muszek, no ale Starych szkoda, prawda?
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: złamałam...
noga ma miesiąc, to w końcu tylko paluszek mały, staw masz cały?
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Moze ma ktos chec na zimne piwo dzisiaj?? ;)
Co jest chłopaki?
Za mały staw na dwa szczupaki ;))) ?
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Klamliwe zwroty...
Nie pięciu. W Dolinie Pięciu Stawów Polskich stawów jest
sześć: Przedni Staw, Mały Staw, Wielki Staw, Czarny Staw,
Zadni Staw (albo inaczej: Staw pod Kołem) i Wole Oko. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Opowiesci lasku oliwskiego
Skrzynia pelna zlota
Skrzynia pelna zlota
====================

Gdzies na poczatku lat 60-tych przypadkowo
bylem w krotkich odwiedzinach z tata u inz.
Przyluskiego, zam. w Oliwie przy ul. Kwietnej 23,
ktory mieszkal w tzw. dzis potocznie Zameczku Memo-
mnitow. Byl on dobrym znawca drzew owocowych wiec
glowny temat dyskusji krecil sie wokol tego watku.
Rozmowa nabierala ciekawego charakteru, gdyz podlozem
jej bylo wysmienite zaserwowane ciasto. A ja niemy tej
dyskusji zadbalem o to aby ciasto ladowalo raczej w
mych zachlannych ustach. W pewnej chwiliu inz. Przyluski
zaczal wspominac poczatki jego zamieszkania w Oliwie
zaraz po roku 1945.

Opowiedzial pewna historie, ktora wyryla sie dosc
dobrze w mojej pamieci. Gdy tylko zamieszkal w tym
domu to z zamilowania zabral sie za przydomowy sad.
Sad ten zaczynal sie od ul. Kwietnej i opadal w stro-
ne rzeczki. Od strony ul. Kwietnej teren opadal dosc
stromo. Tam w naturalny sposob wyplywal strumyk. Ktos
chyba jeszcze dlugo przed wojna na trasie tego stru-
myczka wykopal maly staw, praktycznie male oczko wodne.

Dalej opowiesc inz. Przyluskiego przeszla w ciekawy
watek. Tak ciekawy, ze az otworzylem szeroko usta.
Otoz gdzies na poczatku maja 1946r jak zwykle z rana
spogladal na ogrod. W pewnej chwili spojrzal na to
oczko wodne i ... i przetarl kilkakrotnie oczy. Otoz
oczko wygladalo jakos dziwnie, patrzy a w nim brak
bylo wody. Szybko wybiegl do ogrodu a tam gdzie ono
bylo ziajal czarny mulisty dol. W srodku pozostala
jama i slad po wykopanej jakby skrzyni. Sladow od-
cisnietych butow bylo kilka i prowadzily w kierunku
ul. Kwietnej. Po ziemii bylo widac bruzde jakby ktos
ciagnal jakis ciezki przedmiot. Gdy zaczal tak anali-
zowac to zdarzenie to doszedl do wniosku, ze ktos
bardzo dobrze obeznany w sytuacji w nocy spuscil w
niewiadomy mu sposob wode i dobral sie do czegos co
stanowilo pewnie duza wartosc.

Mnie od razu przed oczami stanela skrzynia pelna zlo-
ta. Zaraz do glowy przyszly plany ile to kupilbym
sobie zabawek lub modeli do sklejania. Przeplacilem
te marzenia kilkoma nieprzespanymi nocami. Do dzis
sporadycznie zastanawiam sie co moglo byc tam ukryte.
Pewnie zadna dokumentacja, gdyz zamoklaby bezpowrotnie.

A wiec co??????
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: paczatki nauki (problemy z 7latka)
dagis.1 napisała:

> czy macic dzieku w glowie wprawadzajac
> jednosczenie dwa jezyki pisane czy poczekac az opanuje jeden i wtedy martwic
> sie drugim ???

Moja corka juz z czystej ciekawosci zaczela sie interesowac niemieckimi slowami, dlatego jakos nie udalo sie z niczym czekac i mamy w domu od poczatku lutego (z dluga przerwa jednak z powodu srednio powaznej choroby) formalna nauke jez. niemieckiego (pisanie i czytanie). Na poczatek ok. pol godziny, po przymusowych "wakacjach" nie codziennie, a dlugosc lekcji wedlug checi corki (20 do 40 min.).

Kupilem uzywany w niemieckich szkolach podrecznik + zestaw cwiczen dla pierwszoklasistow i sciagam cwiczenia z portali dla nauczycieli.

Sa one bardzo podobne do cwiczen w (polskiej) zerowce, dlatego nasza domowa nauka przebiegala na poczatku calkiem dobrze, po przerwie corka nie miala najpierw zbytnio ochoty na lekcji po zerowce, jednak nowe ksiazki, ktore ja jej czytam "na dobranoc", odnowily zainteresowanie i przechodzimy powoli do starego systemu.

Nie obserwowalem zadnego ujemnego wplywu niemieckiego na polski i odwrotnie. Piszac i czytajac (po polsku oczywiscie znacznie lepiej) corka oddziela jezyki bardzo dobrze, tak dobrze, iz sam musze czesto kojarzyc niemieckie i polskie wyrazy ze soba, np. wyjasnic, iz "Sumpf" to "bagno" (sadzila, ze "Sumpf" to maly staw). Rozwiazujac jakies tam zadania, corka nie mysli w mocniejszym jezyku (czyli w jezyku polskim) i przeklada to potem na niemiecki, jednak po niemiecku. Dlatego jej "polska" wiedza jest jakby dosc mocno oddzielona od tej wiedzy "niemieckiej". Takie przynajmniej mam wrazenie.


Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Wybieramy najpiękniejsze miejsca w Polsce
głosowałam na to co znam:
mały staw z Samotnią.
Szczeliniec,
połoniny..
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Jakie miejsca w Gliwicach sa atrakcyjne?
sebush napisał(a):

> Wiesz, ja az takim specem w sprawach Wilczych dolow nie
> bylem, ale tez urzadzalismy sobie bazy w krzakach i na
> dzewach.
Hej !! może w tamtych czasach zwalczaliśmy się jako przeciwne "bandy"?? Pamiętam,
że było takich parę... Tak czy inaczej teraz - fajeczka pokoju OK? ;)))))))

A jeszcze cos, kiedy sie szlo w strone
> poligonu byl na wysokosci tych drugich ogrodkow
> dzialkowych maly staw z mala zapora, taka rzaczej
> zastawka, mial on jakas nazwe??

Doskonale pamietam (niestey nie nazwę) - puszczalśmy na nim papierowe statki i
urządzaliśmy zawody w rzutach kamieniami na celność... Ech!! naprawdę łezka się
kręci ;))


> Plac Grunwdaldzki ma tez przepiekny park, Cmentarz
> Zolnierzy Radzieckich faktycznie podupada, coz zmienila
> sie opcja ideologiczna,
wcześniej tez podupadał niestety, ale teaz - zgadzam się - teraz wygląda gorzej...

ale wkoncu leza tam ludzie i to
> czesto bardzo mlodzi, ktorzy chcac-nie-chcac zostali
> poslani na front... Nalezy sie im minimalny szacunek!
> Latem byly tam porozbijane butelki po jakiejs nocnej
> imprezce - wstyd, nie komentuje...

Pamiętam kiedyś - jako mały bajtel po pierwszych lekcjach rosyjskiego chodziłem
wdłuż grobów i starałem się zrozumieć rosyjskie napisy na nagrobkach... Pamiętam,
że najmłodszy żołnierz którego grób znalazłem miał 18 lat (wtedy myślałem AŻ 18
lat....) niesamowite! - teraz kiedy pomyślę o tym teraz dreszcze mnie przechodzą..

Moim zdaniem: nie "minimalny" ale pełen szacunek... To naprawdę tragiczne -
jestem przekonany, ze nie chcieli tu ginąć (kto i gdzie chcał)... Teraz jestem
już tatą więc myślę trochę innymi kategoriami...

Cytując Stinga "Russians love their childrem too"
... Jakoś ciężko mi sobie wybrazić, żeby moje kochane dziecko...

...zresztą Nieważne - chyba przestanę bo zaczynam się rozklejać. Ten cmentarz
zawsze budził we mnie szacunek (nie ze względu na opcję polityczną czy inne takie
tam) ale przede wszystkim ze względu na ofiarę którą symbolizuje - kiedy teraz
sobie o tym pomyślę - (wychodzi na to że to zasługa mojej mamy ;)

... prawdziwa "podróż sentymentalna" Dzięki za taki pomysł...
starzeję się chyba bo tak mnie to rozkleja, że sam uwierzyć nie mogę...

Pozdrówka

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Gdzie ognisko?
W parku złotnickim jest na ognisko nawet specjalne miejsce,obok jest ława z
siedzeniami i plac zabaw dla dzieci oraz mały staw,polecam. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Rewitalizacja biurokratyczna
Mam nadzieję, że zawitają na "moje" podwórko. Czasami jest tam parking. Piszę
czasami, bo jak spadnie deszcz, to z parkingu robi się mały staw. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: chętnie poczytam o Waszych ulubionych miejscach
hej,ja uwielbiam dolinę małej łąki w tatrach,mały staw(schronisko
samotnia...)w karkonoszach,a na krótko góry sowie i
stołowe.pozdrawiam Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Mamy ze Szczecina
My mieszkamy na Pasterskiej na osiedlu ksiazat pomorskich - chodzimy na spacery
nad taki maly staw kolo przdszkola ))
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Ulubione miejsca na wypad w okolicach W-wy?
miejscowka - odradzam
w sumie bron boze nie jest to wypad jedniodniowy ale skoro pojawil sie watek
podrozniczy w Salonie to zamieszczam ponizej post ktory juz napisalam na innym
forum. im wiecej osob wie tym lepiej

==========
Zastanawialam sie czy napisac tego maila ale w sumie takie forum ma sluzyc
rowniez temu zeby omijac miejsca nieprzyjazne...
Wiec napisze a jak Adamin uzna ze "przekroczylam granice obrony koniecznej"
to trudno )

Wyjechalismy na majowy weekend pelni zapalu i nadziei na mile spedzony czas.
ogladajac strone www gospodarstwa w ktorym mielismy zamieszkac - bylismy
zachwyceni. Kontak mailowy z wlascicielem rowniez nie pozostawial cienia
watpliwosci ze bedzie super..

trudno o wieksza pomylke...

dojechalismy. teren dookola zupelnie inny niz na www ale coz. zamiast
zagajnika - piaszczysta patelnia z rozkopanymi wadolami..
na lancuchu szarpiacy sie owczarek, drugi w kojcu.. wlasciciel wyszedl -
przywital sie, po czym powiedzial "ooo.... to z pieskiem bedzie problem".
poszedl zamknac owczarka z lancucha do kojca i kazal nam wypuscic psiaka z
auta. psiak jak to przyjazny psiak - zobaczyla czlowieka -pobiegla sie
przywitac. Tamte psy dostaly amoku a wlasciciel wydarl sie zebysmy zabierali
psa... spojrzelismy po sobie, no coz. nastepnie przyjechali znajomi
wlasciciela i czekalismy az skonczy konwersacje, stojac w pelnym sloncu, na
zakurzonym parkingu przy samochodzie.
skonczyl. poszlismy zobaczyc pokoj.. i wszystko byloby pieknie gdyby nie to
ze do pokoju wiodly schody po ktorych ja balam sie wejsc. strome, okropnie
krete i bez zabezpieczenia. psica zaparla sie lapami, co wlasciciel skwitowal
rzeniem |(niewatpliwie byl to smiech ) ze bedzie sie bala i bedziemy ja
nosic...
no nic.
weszlismy do pokoju. choc smierdzialo jak piorun wilgocia (nic to, przeciez
sie wywietrzy, nie jestesmy wymuskanymi laleczkami) pokoj byl calkiem fajny
choc mial wspolny balkon z sasiadami a w oknie ani skrawka firanki czy
zaslonki...
wyjrzelismy przez okno (widok na zakurzony parking i miotajace sie po kojcu
psy) i stwierdzilismy ze pojdziemy na spacer... wyszlismy, znow cwiczac Bogu
ducha winna psice po diabelskich schodach.. Obok domu byl maly staw,
zapytalam czy nie bedzie problemu jak psiak tam wskoczy. bedzie. wlasnie
(wlasnie!) wysypali pol beki wapna bo im sie woda zakwasila.. jezusie,
przeciesz nie po to wyjechalam z wawy zeby psa caly czas na smyczy trzymac a
jak wytlumaczyc retrieverowi ze woda jest "fuj"...

a wszystko w atmosferze nieprzyjaznej, usilowalam zagadywac a zamiast tego
slyszalam miakowate eeeeee tam.... matko jedyna - nie wytrzymalabym tam
chwili dluzej. perla miotala sie na smyczy, wlasciciel smial sie, psy w kojcu
dostawaly szalu... i ten wszedobylski kurz...podjelismy decyzje ze
wyjezdzamy.
Jak zareagowalibyscie slyszac ze goscie ktorzy dopiero co przyjechali -
rezygnuja? ja choc zapytalabym "dlaczego".... tu jednak padlo "zaliczki nie
zwracamy", odwrocenie sie na piecie i pojscie w tak zwana dluga....

po 15 minutach juz nas tam nie bylo, jechalismy w sina dal i dzieki Bogu ze
zdobylismy sie na asertywnosc. trafilismy w cudne miejsce nad brzegiem
jeziora, gdzie pies biegal swobodnie po zamknietym terenie i smigal do
jeziora po patyki, a promyki slonca rankiem slizgaly sie po jeziorze, wpadajac
wprost do pokoju...

a teraz szczegoly:
- mialam info od wlasciciela ze piesek to nie problem, ze spokojnie moze
przyjechac
- zadnej informacji o schodach (choc mialam taka np, od pensjonatu na helu ze
moze byc problem dla psa z wejsciem) wiec co za klopot poinformowac w czym
rzecz
- burkliwosc, nieprzyjaznosc nieslychana, zwazywszy ze mieli na nas zarobic

a dodam ze naprawde wiele do szczescia nam nie potrzeba i ciesza nas nawer
drobiazgi...

a gospodarstwo nazywa sie "ekoturystyka w puszczy rominckiej"
www.puszczaromincka.org.pl

jedziecie na wlasna odpowiedzialnosc....
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Badania Pentora: Nieznane Świętokrzyskie
Problemu kultury danego regionu nie da sie rozwiazac tylko szczerymi
checiami...realizacja jakichs pojedynczych pomyslow...wplywowych
ludzi - prezydenta, marszalka, wojewody...ci ludzie nie widza tego
tematu calosciowo....zwlaszcza ze ich przygotowanie do zycia i pracy
mialo niewiele wspolnego z tematem kultury....nie zaprzeczam ze sa
to bardzo kulturalni ludzie...ale ich postrzeganie kultury jest
wybiorcze..."to rozumiem ale tamtego juz nie pojmuje"

Mowiac o kulturze regionu mowimy o zyskach z kultury jakich owa
kultura mogla by przyspozyc nam.
Z braku mozliwosci koordynacji kultura region nie jest zasilany
turystyka....w regionie pracuja ludzie...mniejsi i wieksi tworcy
kreujacy jakis jej poziom ...spelniajacy okreslone zapotrzebowanie
na kulture...na rzezbe, na wystroj wnetrza, na rekodzielo, na
pamiatki, na imprezy muzyczne czy teatralne...ale w tak popieprzonym
kraju jak post PRLowska Polska ci ludzie nie maja najczesciej
dojscia do reklamy...ona jest dla nich za droga...a mala manfaktura
prywatna inicjatywa niszczona przez system podatkowy. WAT itd.

Na Podkarpaciu niegdys kwitlo rekodzielo...Krakow czy Poznan
Szczecin, Trujmiasto wszedzie ich spotkamy - goralki wioza swoj
jakze marny w wykonaniu produkt oscypki, wyroby ze skory by je
sprzedac w nawet odleglych miastach...uragajace to ludzkiej
godnosci....produkt marny bo zabraklo pomocy czy opieki
panstwa....przeciez na bazie tych samych surowcow mozna robic
doskonale rzeczy nawet na eksport....a jak widac po tych ludziach
jest chec do ciezkiej pracy...Polska cepelja a wiec i tysiace ludzi
podlaczonych w kooperatywie, czy zrzeszone w spoldzielni cepelja...w
ostatecznym rozrachunku stala sie bankrutem...nie wytrzymujac
rekodziela importowanego z egzotycznych krajow.

Nie ma zaplecza badawczego zaimujacego sie wykorzystaniem zasobow
ludzkich, ludowo tworczych....nie ma elit kreujacych - nie ma takze
programow wykorzystania ludowych zasobow ...nie ma jasnego systemu,
planu operacyjnego, nie ma wizji i woli tworzenia calego systemu
zasilania, systemu wykorzystania starych tradycji czy transpozycji
ich w nowe formy...orzenku tradycji, kultury materialnej ze swiatem
techniki...okrecona korzuchem kierownica - to dosc podle tego
wydanie.

...czasem przypominaja mi sie te oddialy gipsowych krasnali
sprzedawanych przed granica niemiecka

...a czasem tez poniemieckie stare oleodruki dekorujace
poniemieckie domostwa na ziemiach odzyskanych....taki oleodruk byl
nosnikiem chlopskiej estetyki, sielanki...najczesciej maly staw,
sadzawka z labedziem posrodku w otoczeniu zadbanych domostw, starych
swierkow i gor....jako student akademi wowczas wykpiwalem ...takie
kiczowate obrazowanie zycia - dzis juz nie poniewaz nieco lepiej je
rozumiem....ale moi koledzy na akademiach jako wykladowcy...wciaz od
dwudziestu lat ukladaja na rozne sposoby kamyczki albo
patyczki ...gabki i karteczki...by do takowych kompozycji napisac
dzielo filozoficzne objetosci leninowskiego tomu...oto przyklad jak
mozna ludzi zdeprawowac nauka, filozofia bzdetami nie z tej
ziemi...jesli trzeba, beda udawac motyle....wszyko po to by byc
najmniej uzytecznym...by byc niezrozumiala dla nikogo ELITA...elita
pasozytnicza kreujaca wewnetrzna destrukcje, godzaca w spoleczna
jednosc, odpowiedzialnosc. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: JAR+ lasy na Wrzosach -Wydmowy Park Krajobrazowy.
JAR+ lasy na Wrzosach -Wydmowy Park Krajobrazowy.
Pochodziłem dziś po JARze zetknąłem się w oko w oko z dzikiem,dwoma zającami i
pięknym kozłem sarny.
JAR jest ostoją dzikiej zwierzyny,dość dziwne,ale zwierzyny lubi to
miejsce,jest tu jedyny w promieniu paru dobrych kilometrów wodopój-mały
staw,wykopany niegdyś przez Rosjan.

Płowa zwierzyna będzie musiała się stąd wynieść daleko od granic
miasta,pewnie,aż gdzieś pod Łysomice,gdzie płynie kilka leśnych rzeczek.
Teren JARU jest chyba ostatnim naturalnym wrzosowiskiem na Wrzosach-pozostanie
tylko pamięć po wrzosowiskach na Wrzosach,szkoda wielka szkoda,ostatnie
wrzosowisko niestety niszczonym jest rozjeżdżane przez motocrosiarzy.
Nie wspomnę o masowej wywózce na Jar gruzu i śmieci przez wiejskich
cieci,którzy stali się miastowymi pańskami.
Ale wychodzi na to,że teren ten zostanie zniszczony,ma iść pod
zabudowę,zniszczenia widać już teraz przecinki porobione przez
geodetów/podziały terenu/,okaleczone stare sosny ponad 100 letnie sosny,choć
pozostało jeszcze mnóstwo sosen.które przybierają fantastyczne kształty typowe
dla form wydmowych.

JAR można jeszcze uratować,choć wyrok kilka lat temu zapadł.

Tak mi się marzy,aby cały kompleks lasów i wydm na północnych obrzeżach
Torunia łącznie z lasami graniczącymi z terenami rolnymi od Zamku
Bierzgłowskiego do Łysomic wpisać do takiego parku,być może wówczas uniknęłyby
te lasy dewastacji przez zaśmiecenie i degradację .

Dam parę fotek,ale nie z JARu,choć kiedyś tereny te jako żywo przypominały
te z fotografii.
pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Miedzyborow_dunes03.jpg
Grafika:Miedzyborow dunes03.jpg - Wikipedia, wolna encyklopedia


pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Wrzosowisko_IM000055a.JPG
Grafika:Wrzosowisko IM000055a.JPG - Wikipedia, wolna encyklopedia.


Może zamiast niszczenie JARu wymyślmy właśnie taki nasz toruński Wydmowy Park
Krajobrazowy,który po regenracji mógłby być miejscem zgodnej egzystencji
przyrody zwierząt leśnych i człowieka??
Po co niszczyć JAR??,bezsens,cywilizacyjna ciemnota i dno człowieka.
Toruń powinien raczej powiększać się przez Włączenie części
Przysieka,Grębocina,Lubicza,a lasy sosnowe powinny być chronione,a nie
wycinane i dewastowane przez ciemnogród.

Ktoś powie,że to tylko skarłowaciała sosna i piach i jakies tam krzaczki
zwane wrzosem,tak potwierdzam to tylko powyginane w niesamowite i fantastyczne
formy sosny na wydmach,wrzosowiska, staw na JARze,kilka śródleśnych
rzeczek,staw na Barbarce,czy Stawy Przycieckie!!!!,ale to jedyne miejsca jakie
mamy do wypoczynku,spacerów.

Dziś cały JAR pachnie żywicą,wspaniały zapach,nie powiem jaką pozytywną rolę
odgrywa to,że na północy Torunia mamy żywiczne lasy sosnowo wydmowe,taaak
jeszcze mamy,ale JAR i Wrzosy już nie będa pachniały żywicą i wrzosem tylko
betonem.
W wielkich miastach Nawet Parki Narodowe graniczą z miastem,choćby Kamipnoski
Park Narodowy-sosny,wymy i bagna i jeszcze wrzosowiska,ale u nas to nic
,trzeba wyciąći zabudować betonem.

Dodam tylko że znów jest sezon dla Podpalaczy,co widać na JARze w śladach z
przed kilku lat,z dwa dni temu,znów ktoś zrobił na JARze pożar,chyba podpalił
wywiezione przez siebie opony,dym było widać na dwa kilometry.
Dno,dnooooo,brak słów.
Poznań ma Wielkopolski Park Narodowy,Warszawa-Kampinos,Trójmiasto-ma
trójmiejski Park Krajobraowy,Bydgoszcz-Myślęcinek,a Toruń,który słynął niegdyś
z ochrony przyrody nie ma nic,tylko lasy skazane na zaśmiecenie i zniszczenie
przez wiejskich cieciów.

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: odradzam - wschodnie mazury
odradzam - wschodnie mazury
pisalam juz na innym forum ale skopiuje bo mam nadzieje ze ktos sie nie
pomyli tak jak ja....

Zastanawialam sie czy napisac tego maila ale w sumie dzial podroze ma sluzyc
rowniez temu zeby omijac miejsca nieprzyjazne...
Wiec napisze a jak Adamin uzna ze "przekroczylam granice obrony koniecznej"
to
trudno

Wyjechalismy na majowy weekend pelni zapalu i nadziei na mile spedzony czas.
ogladajac strone www gospodarstwa w ktorym mielismy zamieszkac - bylismy
zachwyceni. Kontak mailowy z wlascicielem rowniez nie pozostawial cienia
watpliwosci ze bedzie super..

trudno o wieksza pomylke...

dojechalismy. teren dookola zupelnie inny niz na www ale coz. zamiast
zagajnika - piaszczysta patelnia z rozkopanymi wadolami..
na lancuchu szarpiacy sie owczarek, drugi w kojcu.. wlasciciel wyszedl -
przywital sie, po czym powiedzial "ooo.... to z pieskiem bedzie problem".
poszedl zamknac owczarka z lancucha do kojca i kazal nam wypuscic psiaka z
auta. Nasz psiak jak to psiak - zobaczyla czlowieka -pobiegla sie przywitac.
Tamte psy dostaly amoku a wlasciciel wydarl sie zebysmy zabierali psa...
spojrzelismy po sobie, no coz. nastepnie przyjechali znajomi wlasciciela i
czekalismy az skonczy konwersacje, stojac w pelnym sloncu, na zakurzonym
parkingu przy samochodzie.
skonczyl. poszlismy zobaczyc pokoj.. i wszystko byloby pieknie gdyby nie to
ze
do pokoju wiodly schody po ktorych ja balam sie wejsc. strome, okropnie krete
i
bez zabezpieczenia. Psica zaparla sie lapami, co wlasciciel skwitowal rzeniem
|
(niewatpliwie byl to smiech ) ze bedzie sie bala i bedziemy ja nosic...
no nic.
weszlismy do pokoju. choc smierdzialo jak piorun wilgocia (nic to, przeciez
sie
wywietrzy, nie jestesmy wymuskanymi laleczkami) pokoj byl calkiem fajny choc
mial wspolny balkon z sasiadami a w oknie ani skrawka firanki czy zaslonki...
wyjrzelismy przez okno (widok na zakurzony parking i miotajace sie po kojcu
psy) i stwierdzilismy ze pojdziemy na spacer... wyszlismy, znow cwiczac Bogu
ducha winna psice po diabelskich schodach.. Obok domu byl maly staw,
zapytalam
czy nie bedzie problemu jak pies tam wskoczy. bedzie. wlasnie (wlasnie!)
wysypali pol beki wapna bo im sie woda zakwasila.. jezusie, przeciesz nie po
to
wyjechalam z wawy zeby psa caly czas na smyczy trzymac a jak wytlumaczyc
retrieverowi ze woda jest "fuj"...

a wszystko w atmosferze nieprzyjaznej, usilowalam zagadywac a zamiast tego
slyszalam miakowate eeeeee tam.... matko jedyna - nie wytrzymalabym tam
chwili
dluzej. nasz piesmiotal sie na smyczy, wlasciciel smial sie, psy w kojcu
dostawaly szalu... i ten wszedobylski kurz...podjelismy decyzje ze
wyjezdzamy.
Jak zareagowalibyscie slyszac ze goscie ktorzy dopiero co przyjechali -
rezygnuja? ja choc zapytalabym "dlaczego".... tu jednak padlo "zaliczki nie
zwracamy", odwrocenie sie na piecie i pojscie w tak zwana dluga....

po 15 minutach juz nas tam nie bylo, jechalismy w sina dal i dzieki Bogu ze
zdobylismy sie na asertywnosc. trafilismy w cudne miejsce nad brzegiem
jeziora..

a teraz szczegoly:
- mialam info od wlasciciela ze piesek to nie problem, ze spokojnie moze
przyjechac
- zadnej informacji o schodach (choc mialam taka np, od pensjonatu na helu ze
moze byc problem dla psa z wejsciem) wiec co za klopot poinformowac w czym
rzecz
- burkliwosc, nieprzyjaznosc nieslychana, zwazywszy ze mieli na nas zarobic

a dodam ze naprawde wiele do szczescia nam nie potrzeba i ciesza nas nawer
drobiazgi...

a gospodarstwo nazywa sie "ekoturystyka w puszczy rominckiej"
www.puszczaromincka.org.pl

jedziecie na wlasna odpowiedzialnosc....

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: ZAKWATEROWANIE KTÓREGO NIE POLECAM
Ekoturystyka Puszcza Romincka
Zastanawialam sie czy napisac tego maila ale w sumie dzial podroze ma sluzyc
rowniez temu zeby omijac miejsca nieprzyjazne...
Wiec napisze a jak Adamin uzna ze "przekroczylam granice obrony koniecznej" to
trudno

Wyjechalismy na majowy weekend pelni zapalu i nadziei na mile spedzony czas.
ogladajac strone www gospodarstwa w ktorym mielismy zamieszkac - bylismy
zachwyceni. Kontak mailowy z wlascicielem rowniez nie pozostawial cienia
watpliwosci ze bedzie super..

trudno o wieksza pomylke...

dojechalismy. teren dookola zupelnie inny niz na www ale coz. zamiast
zagajnika - piaszczysta patelnia z rozkopanymi wadolami..
na lancuchu szarpiacy sie owczarek, drugi w kojcu.. wlasciciel wyszedl -
przywital sie, po czym powiedzial "ooo.... to z pieskiem bedzie problem".
poszedl zamknac owczarka z lancucha do kojca i kazal nam wypuscic psiaka z
auta. Nasz psiak jak to psiak - zobaczyla czlowieka -pobiegla sie przywitac.
Tamte psy dostaly amoku a wlasciciel wydarl sie zebysmy zabierali psa...
spojrzelismy po sobie, no coz. nastepnie przyjechali znajomi wlasciciela i
czekalismy az skonczy konwersacje, stojac w pelnym sloncu, na zakurzonym
parkingu przy samochodzie.
skonczyl. poszlismy zobaczyc pokoj.. i wszystko byloby pieknie gdyby nie to ze
do pokoju wiodly schody po ktorych ja balam sie wejsc. strome, okropnie krete i
bez zabezpieczenia. Psica zaparla sie lapami, co wlasciciel skwitowal rzeniem |
(niewatpliwie byl to smiech ) ze bedzie sie bala i bedziemy ja nosic...
no nic.
weszlismy do pokoju. choc smierdzialo jak piorun wilgocia (nic to, przeciez sie
wywietrzy, nie jestesmy wymuskanymi laleczkami) pokoj byl calkiem fajny choc
mial wspolny balkon z sasiadami a w oknie ani skrawka firanki czy zaslonki...
wyjrzelismy przez okno (widok na zakurzony parking i miotajace sie po kojcu
psy) i stwierdzilismy ze pojdziemy na spacer... wyszlismy, znow cwiczac Bogu
ducha winna psice po diabelskich schodach.. Obok domu byl maly staw, zapytalam
czy nie bedzie problemu jak pies tam wskoczy. bedzie. wlasnie (wlasnie!)
wysypali pol beki wapna bo im sie woda zakwasila.. jezusie, przeciesz nie po to
wyjechalam z wawy zeby psa caly czas na smyczy trzymac a jak wytlumaczyc
retrieverowi ze woda jest "fuj"...

a wszystko w atmosferze nieprzyjaznej, usilowalam zagadywac a zamiast tego
slyszalam miakowate eeeeee tam.... matko jedyna - nie wytrzymalabym tam chwili
dluzej. nasz piesmiotal sie na smyczy, wlasciciel smial sie, psy w kojcu
dostawaly szalu... i ten wszedobylski kurz...podjelismy decyzje ze wyjezdzamy.
Jak zareagowalibyscie slyszac ze goscie ktorzy dopiero co przyjechali -
rezygnuja? ja choc zapytalabym "dlaczego".... tu jednak padlo "zaliczki nie
zwracamy", odwrocenie sie na piecie i pojscie w tak zwana dluga....

po 15 minutach juz nas tam nie bylo, jechalismy w sina dal i dzieki Bogu ze
zdobylismy sie na asertywnosc. trafilismy w cudne miejsce nad brzegiem jeziora..

a teraz szczegoly:
- mialam info od wlasciciela ze piesek to nie problem, ze spokojnie moze
przyjechac
- zadnej informacji o schodach (choc mialam taka np, od pensjonatu na helu ze
moze byc problem dla psa z wejsciem) wiec co za klopot poinformowac w czym
rzecz
- burkliwosc, nieprzyjaznosc nieslychana, zwazywszy ze mieli na nas zarobic

a dodam ze naprawde wiele do szczescia nam nie potrzeba i ciesza nas nawer
drobiazgi...

a gospodarstwo nazywa sie "ekoturystyka w puszczy rominckiej"
www.puszczaromincka.org.pl

jedziecie na wlasna odpowiedzialnosc....
Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: odradzam - okolice goldapi
odradzam - okolice goldapi
Pisalam juz na innym forum ale obiecalam sobie "wklejac" zeby nikt juz nie
popelnil tego bledu.
==============================
Zastanawialam sie czy napisac tego maila ale w sumie forum podroze ma sluzyc
rowniez temu zeby omijac miejsca nieprzyjazne...
Wiec napisze a jak Adamin uzna ze "przekroczylam granice obrony koniecznej"
to trudno :-)

Wyjechalismy na majowy weekend pelni zapalu i nadziei na mile spedzony czas.
ogladajac strone www gospodarstwa w ktorym mielismy zamieszkac - bylismy
zachwyceni. Kontak mailowy z wlascicielem rowniez nie pozostawial cienia
watpliwosci ze bedzie super..

trudno o wieksza pomylke...

dojechalismy. teren dookola zupelnie inny niz na www ale coz. zamiast
zagajnika - piaszczysta patelnia z rozkopanymi wadolami..
na lancuchu szarpiacy sie owczarek, drugi w kojcu.. wlasciciel wyszedl -
przywital sie, po czym powiedzial "ooo.... to z pieskiem bedzie problem".
poszedl zamknac owczarka z lancucha do kojca i kazal nam wypuscic psiaka z
auta. Nasz psiak jak to psiak - zobaczyla czlowieka -pobiegla sie przywitac.
Tamte psy dostaly amoku a wlasciciel wydarl sie zebysmy zabierali psa...
spojrzelismy po sobie, no coz. nastepnie przyjechali znajomi wlasciciela i
czekalismy az skonczy konwersacje, stojac w pelnym sloncu, na zakurzonym
parkingu przy samochodzie.
skonczyl. poszlismy zobaczyc pokoj.. i wszystko byloby pieknie gdyby nie to
ze
do pokoju wiodly schody po ktorych ja balam sie wejsc. strome, okropnie krete
i
bez zabezpieczenia. Psica zaparla sie lapami, co wlasciciel skwitowal rzeniem
|
(niewatpliwie byl to smiech ) ze bedzie sie bala i bedziemy ja nosic...
no nic.
weszlismy do pokoju. choc smierdzialo jak piorun wilgocia (nic to, przeciez
sie
wywietrzy, nie jestesmy wymuskanymi laleczkami) pokoj byl calkiem fajny choc
mial wspolny balkon z sasiadami a w oknie ani skrawka firanki czy zaslonki...
wyjrzelismy przez okno (widok na zakurzony parking i miotajace sie po kojcu
psy) i stwierdzilismy ze pojdziemy na spacer... wyszlismy, znow cwiczac Bogu
ducha winna psice po diabelskich schodach.. Obok domu byl maly staw,
zapytalam
czy nie bedzie problemu jak pies tam wskoczy. bedzie. wlasnie (wlasnie!)
wysypali pol beki wapna bo im sie woda zakwasila.. jezusie, przeciesz nie po
to wyjechalam z wawy zeby psa caly czas na smyczy trzymac a jak wytlumaczyc
retrieverowi ze woda jest "fuj"...

a wszystko w atmosferze nieprzyjaznej, usilowalam zagadywac a zamiast tego
slyszalam miakowate eeeeee tam.... matko jedyna - nie wytrzymalabym tam chwili
dluzej. nasz piesmiotal sie na smyczy, wlasciciel smial sie, psy w kojcu
dostawaly szalu... i ten wszedobylski kurz...podjelismy decyzje ze
wyjezdzamy. I TU NAJLEPSZE!
Jak zareagowalibyscie slyszac ze goscie ktorzy dopiero co przyjechali -
rezygnuja? ja choc zapytalabym "dlaczego".... tu jednak padlo "zaliczki nie
zwracamy", odwrocenie sie na piecie i pojscie w tak zwana dluga....

po 15 minutach juz nas tam nie bylo, jechalismy w sina dal i dzieki Bogu ze
zdobylismy sie na asertywnosc. trafilismy w cudne miejsce nad brzegiem
jeziora..

a teraz szczegoly:
- mialam info od wlasciciela ze piesek to nie problem, ze spokojnie moze
przyjechac
- zadnej informacji o schodach (choc mialam taka np, od pensjonatu na helu ze
moze byc problem dla psa z wejsciem) wiec co za klopot poinformowac w czym
rzecz
- burkliwosc, nieprzyjaznosc nieslychana, zwazywszy ze mieli na nas zarobic

a dodam ze naprawde wiele do szczescia nam nie potrzeba i ciesza nas nawer
drobiazgi...

a gospodarstwo nazywa sie "ekoturystyka w puszczy rominckiej"
www.puszczaromincka.org.pl

STRONKA SUPER, PO POWROCIE DO DOMU ZNOW JA ZOBACZYLAM I PRAWIE ZNOW DALABYM
SIE NABRAC ;-))))

jedziecie na wlasna odpowiedzialnosc....

Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: nasza gwara
Wychowałem się na wsi ponad 20 km od Ina ale inowrocławskie "che" podobnie jak
pogermańskie "jo" jest mi do dziś bliskie. Kochanej gwary "nasłuchywałem" się od
dziadka Józefa. Lubię się odezwać w jego stylu "ty żeś jest rychtyk aplegra"
(ziółko). Do tego co znalazłem na tym forum dorzucam garść
kujawianizmów/germanizmów ze słownika mojej pamięci:
A
ancykryst – łobuz

B
babka – małe kowadło na którym rozklepywano ostrze kosy przed jej
naostrzeniem ... siedzioł na ryczce i klepoł kose na babce
beczeć – płakać (też ryczeć) ... ale sie poryczoł, ... dostoł smary i beczoł
... naloli mu i wrócił z
bekiym do dómu
berbela, berbelucha - breja w kałuży, brudna woda
biany - piwonie
brawynda - maruda, brwyndzić - marudzic, nudzić godaniym
brombla – (zrobic bromble, spuścić bromble) – zrobić smutną minę
bynkarty – nieznośne dzieci
bież – biegnij, leć ... dali bież, przyniś drzewa do westfalki

C
cyntrofuga – ręczna wirówka do odciągania śmietany z mleka

D
dołek – mały staw, śródpolne oczko wodne ... łapoł ryby na dołku
durch pod las

G
galanty – duży, wielki, bogato wyposażony (dziś – wypasiony)
gorsztka – garstka

H
hajek – mały nozyk
heber – narzędzie do ręcznego wykopywania buraków w kształcie
dwurożnych widełek z grubych prętów na krótkim trzonku
hekira (chekiera ???) – gospoda???

I
inziórek – jeziorko ... Marysia od Janasów miyszko za inziórkiym
IMIONA: Piosiu Piesiu - Piotr, Selek - Sylwester, Tolu - Telesfor, Hendryk -
Henryk,
Mynia Myszka - Maryla, Mieczek, Miechu - Mieczysław, Kajon Kaźmirz - Kazimierz,
K
kana, kanka – blaszana bańka do przewozu mleka
knówie – dolna część żdźbła zoża, dolna część snopka
koszczka, kosztka – skrzyp polny (chwast)
kościelonka – lokalna nazwa miedzy z wydeptaną
ścieżką, dróżką będącą skrótem do koscioła
kosztorek – niskie (10 cm) drewniane saneczki z płozami podbitymi
drutem, na których można się było ślizgać po lodzie
odpychając sie drewnianym trzonkiem zakończonym ostrym
gwoździem
koziołek – drewniana trzepaczka kuchenna

L
landara - duże, obszerne pomieszczenie, duzy budynek
latówka – pobocze szosy
lontrus – łobuziak
lycki - lejce

Ł
łejery - wykrzyknik (coś w rodzaju (o Boże)

M
macoszki (macyszki) - kwiatki bratki
marona – rożlina ogrodowa z drobnymi białymi kwiatami
muzajka – zupa mleczna zasypana mąką z której powstają drobne kluski
mentryka – też myntryka – akt urodzenia
modre – ultramaryna w proszku dodawana do ostatniego płukania
białych pościeli w celu pogłębienia bieli
modrok - chaber

N
naloć kómuś ... zbić kogoś

O
od – z ... wuja przyszed od roboty
owniątko – gotowana kurza lub kacza "pazura" z nabitym żołądkiem
owiniętym kawałkiem jelita
P
psiakrenc, psiakrencka - jak psiakruż (pewnie delikatniej psiakrew)

R
ryczeć - płakać (też beczeć )
rozdrucać – rozrzucać ... nieznośny dzieciok porozdrucoł wszystkie zabowki
rychtować – (narychtować) przygotowywać coś (się) szykować się do
czegoś ... żyj jakbyś mioł umrzyć jutro ale rychtuj sie na
sto lot
rżniwa – żniwa ( podobnie jak Rżnin – Żnin)

S
smary – kara cielesna, bicie ... dostoł smary, rżniyńcie, wnyki, (Też: dostoł
egzecerkę - został oćwiczony)
smarkocz, gzub - dzieciak
smyntorz - czmentarz
spodek, na spodku – pod spodem
stelmach - kołodziej
szarwark – świadczenie pracy na rzecz gminy przy naprawie dróg, mógł
być świadczony z koniem i wozem
szmyrgiel - szlifierka (też: ón mo szmyrgla, ajns wek i cwaj curik - coś z głową
szpodel – szpadel, łopata, sztychówka

T
trupie ziele – jaśmin
trycka – zębatka przy rowerowym łańcuchu

U
u – w ... ojca ni ma, jest u roboty

W
werkowanie – czyszczenie, wyrównywanie spodu końskiego kopyta
przed podkuciem

Z
zgodzić – zawrzeć umowę, zamówić
zeblyc (rozeblyc)- zdjąć (zeblyk jupe)
małe zwierzątka: kaczok, koźlok, gąszczok

Pewnie jeszcze coś bym wygrzebał ale kiedyś trzeba się wyspać - no nie?
Przypomniało mi się z rozmowy z prof. Miodkiem "Gwara to najcudowniejsza
cudowność. To język dzieciństwa, język matki ojca ,,," Życzę przyjemnej zabawy
językiem dzieciństwa. Zimy były długie, śnieżne i mroźne.Majowy deszcz i błotko
w kałużach było takie ciepłe, a upalne, letnie wakacje się bardzo dłużyły. I
niebo bardziej niebieskie niż na amerykańskim filmie. Miłych wypraw do krainy
dzieciństwa i młodości. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Karkonosze


Plan wycieczki Karkonosze i Rudawy Janowickie


DZIEŃ 1 21km

Jelenia Góra Sobieszów – Zamek Chojnik – Jelenia Góra Sobieszów – Szklarska
Poręba – Schronisko „Pod Łabskim Szczytem ( Na odcinku Jelenia Góra Sobieszów –
Szklarska Poręba przejazd autobusem lub pociągiem ).

Nocleg Schronisko „Pod Łabskim Szczytem”

Szlak czerwony
Jelenia Góra Sobieszów – Zamek Chojnik
Szlak czarny
Zamek Chojnik – Zbójeckie Skały – Jelenia Góra Sobieszów
Przejazd autobusem lub pociągiem do Szklarskiej Poręby.
Szlak czerwony
Szklarska Poręba – Wodospad „Kamieńczyka” – Schronisko „Na Hali Szrenickiej”
Szlak zielony następnie szlak czarny
Schronisko „Na Hali Szrenickiej” – Szrenica 1362 m
Szlak czerwony
Szrenica 1362 m - Trzy Świnki
Szlak zielony
Trzy Świnki – Pod Śnieżnymi Kotłami
Szlak żółty
Schronisko „Pod Łabskim Szczytem”


DZIEŃ 2 20 km

Schronisko „Pod Łabskim Szczytem” – Śnieżne Kotły – Schronisko „Samotnia”

Nocleg Schronisko „Samotnia” lub Schronisko „Strzecha Akademicka”

Szlak żółty
Schronisko „Pod Łabskim Szczytem” – Śnieżne Kotły
Szlak czerwony
Śnieżne Kotły – Wielki Szyszak ( zbocze ) – Śmielec 1424 m – Czarna Przełęcz –
Czeskie Kamienie – Śląskie Kamienie – Przełęcz Karkonoska
Szlak zielony
Przełęcz Karkonoska – Pielgrzymy
Szlak żółty
Pielgrzymy – Słonecznik
Szlak czerwony
Słonecznik – Nad Kotłem Wielkiego Stawu – Nad Kotłem Małego Stawu – Spalona
Strażnica
Szlak niebieski
Spalona Strażnica – Schronisko „Strzecha Akademicka” – Schronisko „Samotnia” –
Mały Staw











DZIEŃ 3 21 km

Schronisko „Samotnia” – Śnieżka 1602 m – Przełęcz Sowia – Przełęcz Okraj 1046
m – Kowary – Bukowiec – Schronisko „Skalnik”

Nocleg Schronisko „Skalnik”

Szlak niebieski
Schronisko „Samotnia” – Schronisko „Strzecha Akademicka”
Szlak żółty następnie szlak czarny
Schronisko „Strzecha Akademicka” – Schronisko „Pod Śnieżką”
Szlak czerwony
Schronisko „Pod Śnieżką” – Śnieżka 1602 m
Szlak niebieski
Śnieżka 1602 m – Czarna Kopa 1407 m – Przełęcz Sowia - Skalny Stół 1281 m –
Czoło 1266 m – Przełęcz Okraj 1046 m
Szlak żółty następnie szlak niebieski
Przełęcz Okraj 1046 m – Kowary Górne – Kapliczne Wzgórze 510 m – Kowary –
Radociny – Skalna Brama – Bukowiec – Schronisko „Skalnik”

DZIEŃ 4 26 km

Schronisko „Skalnik” – Krogulec – Schronisko „Szwajcarka” – Krzyżna Góra 654 m –
Sokolik 623 m – Zamek Bolczów – Starościńskie Skały – Schronisko „Czartak”

Szlak niebieski
Schronisko „Skalnik” - Krogulec – Zamek Karpniki – Karpniki
Szlak żółty
Karpniki – Schronisko „Szwajcarka”
Szlak czarny
Ruiny Zamku Sokolec – Krzyżna Góra 654 m – Schronisko „Szwajcarka”
Szlak czerwony
Schronisko „Szwajcarka” – Husyckie Skały – Sokolik 623 m –
Schronisko „Szwajcarka”
Szlak zielony
Schronisko „Szwajcarka” – Karpnicka Przełęcz 475 m – Zamek Bolczów
Szlak czarny
Zamek Bolczów – Skalne Bramy
Szlak niebieski
Skalne Bramy – Skalny Most – Starościńskie Skały – Strużnickie Skały
Szlak żółty
Strużnickie Skały – Strużnica – Schronisko „Sokolik” – Rozdroże pod Bielcem 779
m
Szlak niebieski następnie szlak zielony
Rozdroże pod Bielcem 779 m – Przełęcz Rudawska 739 m – Skalnik 945 m Ostra Mała
935 m – Konie Apokalipsy
Szlak czerwony
Konie Apokalipsy – Przełęcz pod Bobrzakiem 808 m – Rozdroże pod Bobrzakiem 743 m
Szlak niebieski
Rozdroże pod Bobrzakiem 743 m – Schronisko „Czartak”








DZIEŃ 5 12 km

Schronisko „Czartak” – Wielka Kopa 871 m – Kolorowe Jeziorka – Marciszówek –
Marciszów PKP

Szlak zielony
Schronisko „Czartak” – Rędziny – Wielka Kopa 871 m – Kolorowe Jeziorka –
Zielony Stawek – Błękitne Jeziorko – Purpurowe Jeziorko – Marciszówek –
Marciszów PKP

Część tej trasy przeszedłem podczas ostatnich wakacji. Może się przyda się
komuś ten plan. Przeglądaj wszystkie posty z tego wątku